← Powrót do listy

Jak zaszyfrować pendrive'a w VeraCrypt — krok po kroku

· Krzysztof Wójtowicz

Cały pendrive zaszyfrowany krok po kroku: który wariant wybrać, po co te ruchy myszą, dlaczego nie wolno użyć szybkiego formatowania i co zrobić, gdy Windows zażąda sformatowania gotowego nośnika.

Jak zaszyfrować pendrive'a w VeraCrypt — krok po kroku

W maju napisałem, dlaczego przestałem ufać programom do szyfrowania dołączanym przez producentów pendrive'ów, i obiecałem praktyczną część. Potem zrobiłem jeszcze tekst o ukrytych wolumenach, czyli o rzeczy dla wąskiej grupy. A obietnica z maja wciąż wisiała.

Więc dziś rzecz podstawowa i najbardziej praktyczna: bierzesz zwykłego pendrive'a i sprawiasz, że bez Twojego hasła jest bezużytecznym kawałkiem plastiku. Twojej uwagi wymaga to przez kilka minut — potem nośnik pracuje sam i możesz się zająć czymś innym.

Czego potrzebujesz przed startem

Pendrive, którego zawartość możesz stracić. To nie jest ostrzeżenie na wyrost — wybrany wariant kasuje wszystko, co jest na nośniku. Jeśli masz tam cokolwiek potrzebnego, najpierw skopiuj to gdzie indziej.

VeraCrypt w wersji 1.26.29 lub nowszej. Pobierz z veracrypt.io. Numer ma znaczenie: w wersjach od 1.26.6 do 1.26.28 szybkie formatowanie kontenerów plikowych zapisywało do pliku niezaszyfrowane, wyzerowane sektory w regularnych odstępach. Przy zwykłym szyfrowaniu pendrive'a nie jest to katastrofa, ale nie ma powodu zostawać na wadliwej wersji.

Program jest darmowy, otwartoźródłowy i działa na Windowsie, macOS-ie i Linuksie. Zrzuty poniżej pochodzą z polskiej wersji na Windowsie — jeśli masz angielski interfejs, nazwy podaję w nawiasach.

Czas — ale nie taki, jak myślisz. Przeklikanie kreatora to kilka minut. Potem zaczyna się formatowanie i to jest zupełnie osobna bajka: może potrwać kwadrans, może trzy godziny, zależnie od tego, jak szybki masz nośnik. Dobra wiadomość jest taka, że nie musisz przy tym siedzieć — program pracuje w tle, a komputera używasz normalnie.

Warto to zaplanować: nie zaczynaj pięć minut przed wyjściem z domu.

Kontener czy cały pendrive — co wybrać

Pierwszy ekran kreatora stawia Cię przed decyzją, która przesądza o wszystkim dalszym.

Pierwszy ekran kreatora VeraCrypt z trzema opcjami: stwórz zaszyfrowany plik, zaszyfruj bezsystemową partycję lub dysk, zaszyfruj partycje lub cały dysk systemowy.
Trzy warianty. Domyślnie zaznaczony jest pierwszy, a my potrzebujemy drugiego.

Stwórz zaszyfrowany plik (magazyn) (Create an encrypted file container) tworzy na pendrivie jeden duży zaszyfrowany plik. Nośnik działa dalej normalnie: wkładasz go do dowolnego komputera, widzisz zwykły dysk, a na nim plik, którego nikt nie otworzy bez hasła. Reszta miejsca zostaje wolna i możesz z niej korzystać jak zawsze.

Zaszyfruj bezsystemową partycję lub dysk (Encrypt a non-system partition/drive) szyfruje cały nośnik. Nic na nim nie zostaje w postaci jawnej, ale też nic się nie da z niego odczytać bez VeraCrypta.

Trzecia opcja dotyczy dysku z Windowsem i to zupełnie inna historia.

Który wybrać? Zależy od tego, co ma być chronione:

  • Cały pendrive — gdy nośnik ma służyć wyłącznie do wożenia rzeczy poufnych. Zaleta: nie da się przypadkiem zapisać czegoś ważnego poza zaszyfrowanym obszarem, bo takiego obszaru nie ma. Wada: na obcym komputerze bez VeraCrypta pendrive jest bezużyteczny, a Windows zacznie namawiać do sformatowania.
  • Kontener plikowy — gdy pendrive ma robić dwie rzeczy naraz: wozić dokumenty i normalnie służyć do przenoszenia zdjęć czy plików. Zaleta: elastyczność. Wada: sam widok pliku o rozmiarze dziesięciu gigabajtów mówi, że coś tam jest — co to jest, nie wiadomo, ale że jest, widać.

W tym poradniku idę wariantem drugim, czyli szyfruję cały nośnik, bo to on odpowiada na pytanie „jak zaszyfrować pendrive'a". Różnice przy kontenerze zaznaczam po drodze.

Krok po kroku: tworzenie zaszyfrowanego pendrive'a

W głównym oknie klikasz Utwórz wolumen (Create Volume). Windows poprosi o zgodę administratora — przy szyfrowaniu całego nośnika jest wymagana.

Na pierwszym ekranie wybierasz Zaszyfruj bezsystemową partycję lub dysk, a na następnym typ wolumenu.

Krok „Typ wolumenu” z zaznaczoną opcją „Standardowy wolumen VeraCrypt” i drugą opcją „Ukryty wolumen VeraCrypt”.
„Standardowy wolumen VeraCrypt” to właściwy wybór. Ukryty wolumen to osobna konstrukcja z dwoma hasłami — opisałem ją tutaj, ale na start nie jest Ci potrzebna.

Dalej Lokalizacja wolumenu (Volume Location). Klikasz Wybierz urządzenie… i wskazujesz swojego pendrive'a.

Krok „Lokalizacja wolumenu” ze wskazanym urządzeniem \Device\Harddisk3\Partition1 i przyciskiem „Wybierz urządzenie”.
Urządzenia wyświetlają się jako ścieżki systemowe, nie jako litery dysków. Kieruj się rozmiarem i etykietą — pomyłka oznacza skasowanie niewłaściwego nośnika.

Sprawdź to dwa razy. Na liście widać wszystkie dyski w komputerze, a nazwy w rodzaju \Device\Harddisk3\Partition1 nie mówią nic. Jedynym pewnym wyróżnikiem jest pojemność. Jeśli masz wątpliwości, wyjmij pendrive'a, spójrz co znika z listy, włóż z powrotem.

Kolejny ekran wygląda groźnie, a jest prosty.

Krok „Tryb tworzenia wolumenu” z opcjami „Stwórz zaszyfrowany wolumen i sformatuj go” oraz „Zaszyfruj partycje w miejscu”.
Przy pustym nośniku właściwa jest pierwsza opcja — jest znacznie szybsza. Druga szyfruje istniejące dane w miejscu i ma sens tylko wtedy, gdy nie możesz ich nigdzie przenieść.

Stwórz zaszyfrowany wolumen i sformatuj go kasuje zawartość i buduje wszystko od zera. Zaszyfruj partycje w miejscu przepuszcza przez szyfrowanie dane, które już tam są — trwa znacznie dłużej i przy pustym pendrivie nie ma żadnego uzasadnienia.

Na ekranie Opcje szyfrowania nie zmieniaj nic. Domyślne AES i SHA-512 są w zupełności wystarczające i nie ma powodu ich ruszać, jeśli nie wiesz dokładnie po co.

Potem Hasło wolumenu. Tu jedna rzecz jest ważniejsza od wszystkich pozostałych: tego hasła nie da się odzyskać. Nie ma „przypomnij hasło", nie ma furtki serwisowej, nie ma nikogo, kto by pomógł. Zapomniane hasło oznacza, że dane przestają istnieć.

Dlatego nie wymyślaj go na kolanie. Albo wygeneruj w menedżerze haseł i tam je zapisz, albo ułóż z czterech–pięciu przypadkowych słów, które łatwo zapamiętać, a trudno zgadnąć. VeraCrypt sugeruje ponad dwadzieścia znaków i to rozsądna granica.

Krok „Hasło wolumenu” z wpisanym długim, losowym hasłem złożonym z liter, cyfr i znaków specjalnych, częściowo zamazanym, oraz zaznaczoną opcją „Wyświetl hasło”.
Tak wygląda hasło, o które tu chodzi — ponad dwadzieścia znaków, wielkie i małe litery, znaki diakrytyczne, cyfry i symbole, żadnego słowa ze słownika. Włączyłem „Wyświetl hasło”, żeby było widać skalę; dwa fragmenty zamazałem, bo nawet hasło z demonstracji nie ma powodu trafiać do sieci w całości. Swojego nie pokazuj nikomu i nigdy.

Formatowanie: ruchy myszą i pułapka szybkiego formatowania

Przed samym formatowaniem kreator pyta o duże pliki — czy zamierzasz trzymać na nośniku pliki większe niż 4 GB.

Krok „Duże pliki” z pytaniem, czy planujesz przechowywać pliki większe niż 4 GB, i zaznaczoną odpowiedzią „Nie”.
To pytanie tylko podpowiada domyślny system plików w następnym kroku. Odpowiedź „Nie” ustawia FAT z limitem 4 GB na plik — łatwo się na tym potem przejechać.

Program sam pisze, że to jedynie sugestia i system plików wybierzesz w kolejnym kroku. Warto to przeczytać, bo odpowiedź „Nie" prowadzi do FAT-u, a wtedy pierwszy większy film czy obraz płyty po prostu się nie skopiuje.

I dochodzimy do najciekawszego ekranu w całym kreatorze.

Ekran „Formatowanie wolumenu”: system plików exFAT, rozwinięta lista z opcjami „Pełne formatowanie” i „Szybkie formatowanie”, pola puli losowej oraz pasek „Losowość zebrana z ruchów myszy”.
Trzy rzeczy naraz: system plików, tryb formatowania i zbieranie losowości. Klucze są maskowane, więc zrzut niczego nie zdradza.

System plików. Dla pendrive'a wybieraj exFAT. Nie ma limitu 4 GB jak FAT, a czyta go i Windows, i macOS, i Linux. NTFS działa świetnie na Windowsie i kiepsko poza nim.

Tryb formatowania. Zostaw Pełne formatowanie. Szybkie jest bardzo kuszące, bo trwa sekundy zamiast godzin, ale pomija wypełnienie nośnika danymi losowymi — a to właśnie ono sprawia, że z zewnątrz nie widać, ile miejsca faktycznie zajmują Twoje dane. Po szybkim formatowaniu na nośniku zostają też ślady tego, co było tam wcześniej.

Uzbrój się w cierpliwość. Pełne formatowanie oznacza zapisanie całego nośnika danymi losowymi, więc trwa dokładnie tyle, ile zajmuje jednokrotne zapisanie go do końca. Ile konkretnie — zależy wyłącznie od Twojego pendrive'a: tanie nośniki na USB 2.0 zapisują kilkanaście megabajtów na sekundę, dobre na USB 3.0 potrafią dziesięć razy tyle. Różnica między dziesięcioma minutami a trzema godzinami bierze się z samego sprzętu, nie z programu.

Nie musisz tego szacować — VeraCrypt liczy za Ciebie i pokazuje na bieżąco.

Nie zaznaczaj też Dynamiczny — przy szyfrowaniu urządzenia i tak nie ma to zastosowania, a przy kontenerach powoduje, że rozmiar pliku zdradza, ile w nim naprawdę jest.

I te ruchy myszą. Program prosi, żebyś poruszał kursorem w oknie, a pasek „Losowość zebrana z ruchów myszy" rośnie. To nie jest zabawka ani pasek postępu. VeraCrypt zbiera w ten sposób entropię — nieprzewidywalność potrzebną do wygenerowania klucza. Twoje ruchy są na tyle chaotyczne, że nikt nie odtworzy ich później, a im dłużej je zbierasz, tym trudniejszy do odgadnięcia klucz. Kilkanaście sekund machania kursorem to najtańsze bezpieczeństwo, jakie kupisz w całym procesie.

Gdy pasek dojdzie do końca, klikasz Sformatuj. Program upewni się jeszcze, że wiesz o skasowaniu zawartości, i zabiera się do pracy.

Ekran „Formatowanie wolumenu” w trakcie pracy: ukończono 27 procent, szybkość 16,4 MB/s, pozostało 22 minuty.
Formatowanie w toku. Trzy pola pod paskiem mówią wszystko: ile już zrobione, z jaką prędkością i ile jeszcze zostało. W tym konkretnym przypadku — trzydziestogigabajtowy pendrive zapisujący 16,4 MB/s — przy 27 procentach zostawały jeszcze 22 minuty. U Ciebie wyjdzie inaczej, ale zasada jest ta sama: to nie awaria, tylko normalna praca.

Litera dysku, która przestaje działać

Po zakończeniu formatowania pojawia się komunikat, który zdecydowanie warto przeczytać — i który odpowiada za większość paniki po pierwszym zaszyfrowaniu nośnika.

Komunikat VeraCrypt informujący, że wolumen nie będzie dostępny pod dotychczasową literą dysku G: i że należy go podłączać przez „Podłącz automatycznie” pod inną literą.
Najważniejszy komunikat w całym procesie. Litera, pod którą pendrive był widoczny do tej pory, przestaje mieć jakikolwiek sens.

Sedno jest takie: pendrive był u mnie widoczny jako dysk G: i pod tą literą już nigdy nie będzie działał. Zaszyfrowany nośnik montuje się przez VeraCrypta, który przypisuje mu inną, wolną literę.

Co widzi Windows, gdy włożysz taki pendrive? Nierozpoznany dysk. I zrobi to, co zawsze w takiej sytuacji — wyświetli komunikat, że nośnik trzeba sformatować, zanim będzie można go użyć.

Jeśli kiedykolwiek klikniesz wtedy „Formatuj", skasujesz swoje zaszyfrowane dane. Bezpowrotnie.

To jest ta jedna rzecz, którą trzeba zapamiętać z całego artykułu. Windows nie wie, że nośnik jest zaszyfrowany — dla niego to po prostu dysk bez czytelnego systemu plików. Komunikat o formatowaniu zamykasz i sięgasz po VeraCrypta.

Program mówi też, kiedy tej starej litery użyć wolno: wyłącznie wtedy, gdy chcesz się szyfrowania pozbyć i świadomie sformatować pendrive z powrotem na zwykły.

Na koniec kreator potwierdza, że gotowe.

Ekran „Utworzono wolumen” z informacją, że wolumen VeraCrypt został utworzony i jest gotowy do użycia.
Tyle. Od tego momentu pendrive jest bezużyteczny dla każdego, kto nie zna hasła.

Codzienne używanie: montowanie i odłączanie

Najprościej użyć przycisku Podłącz automatycznie (Auto-Mount Devices). Program sam przegląda podłączone nośniki, pyta o hasło i montuje ten, który da się nim otworzyć — pod pierwszą wolną literą dysku.

Okno „Wprowadź hasło dla wolumenu VeraCrypt” z zamaskowanym hasłem, polem KDF ustawionym na Autodetekcja oraz opcjami PIM i plików-kluczy.
Jedyne, co trzeba podać przy podłączaniu. Reszta pól przydaje się w rzadszych zastosowaniach — przy zwykłym pendrivie nie ruszasz żadnego.

Ta droga jest wygodniejsza i bezpieczniejsza od ręcznego wybierania. Nie musisz szukać właściwego urządzenia na liście, na której wszystkie wyglądają jak \Device\Harddisk3\Partition1, ani samodzielnie dobierać litery — a przede wszystkim nie ma jak trafić na tę pierwotną, o której program ostrzegał akapit wyżej. Sam VeraCrypt zaleca tę metodę w komunikacie po utworzeniu wolumenu.

Po podaniu hasła trzeba chwilę poczekać — kilkanaście sekund to norma. Program celowo liczy klucz wolno, żeby utrudnić łamanie hasła metodą siłową; ta zwłoka jest tu funkcją, nie usterką.

Jeśli wolisz robić to ręcznie, zaznaczasz wolną literę na liście, klikasz Wybierz urządzenie…, wskazujesz pendrive'a i naciskasz Podłącz. Efekt jest ten sam, tylko kroków więcej.

Główne okno VeraCrypt z zamontowanym wolumenem na literze J: o wielkości 29,9 GB, algorytmem AES i wartością „Zwykły” w kolumnie Typ.
Zamontowany pendrive. Zwróć uwagę na literę J: — pierwotnie nośnik był widoczny jako G:. Kolumna Typ pokazuje „Zwykły”, czyli standardowy wolumen bez drugiego dna.

Od tej chwili pendrive zachowuje się jak każdy inny dysk. Kopiujesz na niego pliki, otwierasz je, edytujesz — wszystko szyfruje się w locie, bez Twojego udziału i bez zauważalnego spowolnienia.

Odłączanie jest równie ważne co podłączanie. Zanim wyciągniesz pendrive'a z portu, wróć do VeraCrypta i kliknij Odłącz (albo Odłącz wszystko, jeśli masz zamontowanych więcej).

Główne okno VeraCrypt z kursorem na przycisku „Odłącz wszystko”.
Odłączenie kasuje klucz z pamięci komputera. Wyciągnięcie pendrive'a bez tego grozi uszkodzeniem systemu plików.

Odłączenie robi dwie rzeczy: zamyka system plików, żeby nic się nie uszkodziło, i usuwa klucz szyfrujący z pamięci. Zamontowany wolumen to wolumen otwarty — jeśli odejdziesz od komputera z podłączonym pendrivem, ochrona nie działa, bo dane są w tym momencie dostępne dla każdego, kto siądzie przed ekranem.

Co zrobić, gdy pendrive trafi do obcego komputera

Zaszyfrowanego całościowo nośnika nie otworzysz nigdzie, gdzie nie ma VeraCrypta. To cena za to, że nie widać na nim niczego.

Jeśli musisz mieć dostęp na cudzym sprzęcie, są dwa wyjścia. Pierwsze to tryb przenośny — VeraCrypta da się uruchomić bez instalacji, ale na Windowsie wymaga uprawnień administratora, więc na komputerze w pracy czy w bibliotece zwykle odpadnie. Drugie to wrócić do wariantu z kontenerem plikowym: wtedy pendrive jest normalnym nośnikiem, a zaszyfrowany jest tylko plik na nim.

I rzecz, o której łatwo zapomnieć: na obcym komputerze i tak nie masz kontroli nad tym, co się dzieje z Twoimi danymi po odszyfrowaniu. Keylogger albo złośliwe oprogramowanie zobaczą hasło i otwarte pliki tak samo dobrze jak Ty. Szyfrowanie chroni nośnik w drodze, nie chroni go w cudzym systemie.

Najczęstsze błędy i jak ich uniknąć

  • Kliknięcie „Formatuj" w komunikacie Windowsa. Numer jeden. System będzie to proponował za każdym razem, gdy włożysz zaszyfrowany nośnik. Zamykasz okno i montujesz przez VeraCrypta.
  • Wybór szybkiego formatowania. Kusi najbardziej właśnie dlatego, że pełne trwa długo — i psuje jedną z ważniejszych właściwości zaszyfrowanego nośnika. Zaplanuj czas zamiast iść na skróty.
  • Wskazanie niewłaściwego urządzenia. Lista pokazuje wszystkie dyski. Sprawdź pojemność, zanim potwierdzisz.
  • Hasło, którego nie ma nigdzie zapisanego. Nie istnieje procedura odzyskiwania. Jeśli hasło żyje wyłącznie w Twojej głowie, dane też.
  • Wyciąganie pendrive'a bez odłączenia. Grozi uszkodzeniem systemu plików, a klucz zostaje w pamięci dłużej, niż powinien.
  • Odpowiedź „Nie" przy pytaniu o duże pliki i pozostawienie FAT-u. Pierwszy plik powyżej 4 GB zwyczajnie się nie skopiuje.

Na koniec

Zaszyfrowany pendrive rozwiązuje jeden konkretny problem: nośnik zgubiony, ukradziony albo zostawiony w cudzym komputerze przestaje być Twoim problemem. To najprostsza rzecz z całej dziedziny i chyba najlepszy stosunek zysku do wysiłku — kilka minut Twojej uwagi jeden raz, trochę cierpliwości do formatowania, a spokój na zawsze.

Jeśli zastanawiasz się, dlaczego akurat VeraCrypt, a nie program dołączony do nośnika albo BitLocker, rozpisałem to w osobnym tekście. A jeśli Twój model zagrożenia jest poważniejszy niż zgubiony pendrive i ktoś może Cię zmusić do podania hasła, poczytaj o ukrytych wolumenach.

Przeczytaj też